Szwedzkie okręty podwodne dla Polski
Okręty podwodne to wielozadaniowa broń morska przydatna m.in. w prowadzeniu skrytego rozpoznania – w tym radioelektronicznego, paraliżowaniu transportu morskiego przeciwnika, blokowaniu jego baz morskich i portów, rażeniu celów naziemnych przy użyciu pocisków woda-ziemia a nawet transporcie sił specjalnych. Okręty podwodne umożliwiają również ochronę własnej infrastruktury podwodnej i energetycznej oraz zabezpieczenie transportu morskiego. Ich zaletą jest możliwość skrytego operowania oraz działania niezależnie od warunków pogodowych.
Dla Polski znaczenie okrętów podwodnych polega przede wszystkim na przeciwdziałaniu ewentualnej blokadzie morskiej i atakom na infrastrukturę portową. Mając na względzie wrogość Polski wobec Rosji można również spekulować na temat ich potencjalnego wykorzystania do ataków na rosyjskie instalacje w obwodzie kaliningradzkim i blokady rosyjskiej bazy morskiej w Bałtyjsku.
Rozkład polskiej floty podwodnej
Pomimo tych potrzeb strategicznych, polska Marynarka Wojenna posiada obecnie tylko jeden okręt podwodny, ORP „Orzeł” projektu 877 Pałtus, zwodowany w Związku Radzieckim w 1985 roku. Jednostka ta nie ma żadnej wartości bojowej, sukcesem jest samo jej zanurzenie i wynurzenie. Wykorzystywana jest wyłącznie do podtrzymywania zdolności szkoleniowych załóg. Jej nieuniknione w najbliższych latach wycofanie ze służby grozi powstaniem luki pokoleniowej w zakresie nabywania kluczowych kompetencji praktycznych, niemożliwych do przyswojenia na symulatorach. W latach 2017-2018 wycofano ze służby ORP „Kondor” i ORP „Sokół” a w 2021 roku ORP „Sęp” i ORP „Bielik”, które były okrętami klasy Kobben nabytymi od Szwecji w latach 2002-2003 a zwodowanymi w tym kraju jeszcze w połowie lat 1960.
Projekty odbudowy
Od początku lat 1990. Polska rozpoczęła prace nad pozyskaniem nowych okrętów podwodnych. Wielokrotnie zmieniano harmonogram projektu oraz jego założenia założenia – między innymi dotyczące możliwości wystrzeliwania pocisków rakietowych spod wody. Wśród potencjalnych dostawców znalazły się niemiecki TKMS (typ 212CD), szwedzki Saab (typ A26), francuska Naval Group (klasa Scorpène), hiszpańska Navantia (klasa S-80), włoskie Fincantieri (typ 212 NFS), południowokoreańskie Hanwha Ocean (KSS-III) i HD Hyundai Heavy Industries (HDS-2300, HDS-3000).
W listopadzie 2025 roku władze Polski wybrały szwedzkiego oferenta. Kontrakt opiewa na ponad 10 mld. zł. i obejmuje zakup trzech okrętów podwodnych, serwis, szkolenie załóg i personelu technicznego oraz transfer technologii podnoszących zdolności produkcyjne polskich stoczni. Szczegóły kontraktu nie są jednak znane, umowa wykonawcza nie została jeszcze zawarta, a strona polska zastrzega sobie możliwość powrotu do rozmów z innymi oferentami na wypadek gdyby Szwedzi nie wywiązali się ze zobowiązań kontraktowych.
Co do tego ostatniego istnieją poważne obawy, bowiem sama Szwecja zamówiła w 2015 roku w stoczni w Karlskronie budowę dwóch okrętów typu Blekinge: HMS „Blekinge”oraz HMS „Skåne”. Pierwotnie miały one zostać zwodowane w latach 2024-2025, termin przesunięto jednak na lata 2031-2033 a koszty programu wzrosły dwukrotnie. Wedle obecnie przyjętego harmonogramu pierwszy polski A26 ma zostać zwodowany ok. 2030 roku, następne zaś w kolejnych latach. Do służby okręt może wejść najwcześniej w połowie trzeciej dekady wieku, po przeprowadzeniu stosownych prób, szkoleń i przygotowaniu infrastruktury.
Uzbrojenie i wyposażenie
Gdyby zdecydowano się wyposażyć okręty w sześć pocisków rakietowych pionowego startu, dodatkowo wydłużyłoby to realizację programu i podniosło jego koszty. Kadłub okrętów należałoby bowiem wtedy wydłużyć z zakładanych obecnie ok. 66 metrów o dalsze ok. 10 metrów a wyporność podnieść z zakładanej obecnie rzędu 2-2,5 tys. ton o dalsze 500 ton. Osobno należałoby też pozyskać odpowiednie uzbrojenie, podpisując stosowne kontrakty. Nie da się wykluczyć takiej decyzji polskich władz, bowiem okręty formalnie mają pełnić funkcję odstraszania bojowego i wsparcia Wojsk Lądowych, co w praktyce oznaczałoby najpewniej rażenie celów na terytorium Federacji Rosyjskiej na wypadek wojny z tym państwem lub udział polskich okrętów podwodnych w ostrzeliwaniu państw atakowanych przez USA jak obecnie Iran.
Wydaje się tymczasem, że do celów defensywnych w zupełności wystarczyłoby standardowe uzbrojenie okrętów w torpedy kal. 533 mm w czterech wyrzutniach które można wykorzystywać również do stawiania min morskich. Mocną stroną okrętów A26 będzie niska wykrywalność metodami hydroakustycznymi, radarowymi i termicznymi, czemu służyć ma technologia GHOST (ang. Genuine Holistic Stealch) obejmująca m.in. pokrycie kadłuba specjalną farbą, powłoką dźwiękochłonną oraz dodatkowe wygłuszenie wnętrza. Okręty będą miały możliwość działania do 45 dni bez zawijania do portu i przebywania w zanurzeniu do 18 dni. Umożliwić ma to napęd niezależny od powietrza (ang. Air Independent Propulsion, AIP) w postaci silnika Stirlinga, przekształcającego cieplną energię z akumulatorów w energię mechaniczną bez konieczności wynurzania się w celu poboru powietrza.
Horyzont współpracy
Ryzyko opóźnień w realizacji projektu i narastania pokoleniowej luki kompetencyjnej wśród marynarzy skłoniło polskie władze do zastosowania rozwiązania pomostowego w postaci umowy o przekazaniu przez Sztokholm stronie polskiej w 2027 roku najstarszego szwedzkiego okrętu podwodnego HMS „Södermanland” projektu A17S (typ Västergötland), zwodowanego w 1988 roku, poddanego jednak od tamtego czasu remontom i modernizacjom, dzięki czemu – w przeciwieństwie do ORP „Orzeł” - zachował on wartość szkoleniową.
Dodać wypada, że dotychczasowa polsko-szwedzka współpraca wojskowa obejmuje dość bogate portfolio m.in. w postaci zakupu przez Warszawę szwedzkich pocisków przeciwokrętowych RBS15 Mk3, powstałego przy współudziale Saab Kockums AB a zwodowanego w styczniu 2026 roku okrętu rozpoznania radioelektronicznego projektu 107 Delfin, samolotów wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW-300 i granatników Carl Gustaf M4, a także budowę przez gdyńską stocznię Nauta kadłuba wraz z wyposażeniem szwedzkiego okrętu rozpoznania elektromagnetycznego. Obydwa państwa wydaje się zbliżać rusofobia oraz sąsiedztwo na akwenie bałtyckim.
Przy pewnych korektach treści geopolitycznej i ideologicznej, wydaje się że współpraca z zamożnym, zaawansowanym technologicznie a przy tym dysponującym niewielkim potencjałem ludnościowym skandynawskim partnerem jest i może pozostać dla Polski korzystna.
Ronald Lasecki


Komentarze
Prześlij komentarz