Niger wycofuje się z Międzynarodowego Trybunału Karnego
W czwartek osiemnastego czerwca Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) otrzymał wniosek Nigru o wycofanie Niamey z udziału w instytucji. Wniosek wejdzie w życie pod dwunastu miesiącach od złożenia, do tego czasu afrykańskie państwo formalnie zobowiązane jest wypełniać swoje powinności wobec MTK. We wrześniu 2025 roku wycofanie się z instytucji ogłosiły wszystkie trzy państwa Sojuszu Państw Sahelu (fr. Alliance des États du Sahel, AES): Niger, Mali i Burkina Faso, nazywając MTK „narzędziem neokolonialnych represji w rękach imperializmu”.
Za kwiecistą suwerenistyczną retoryką kryje się fakt, że założony w 2002 roku MTK, mający w założeniu ścigać sprawców najpoważniejszych przestępstw popełnionych na świecie gdy państwa nie chcą lub nie są w stanie tego robić, wyprowadzał swoje działania głównie z obcej między innymi krajom afrykańskim zachodniej ideologii liberalnej, podejmował je zaś głównie wobec najsłabszych, czyli wobec osobistości z kontynentu afrykańskiego. Wśród 125 dotychczasowych członków MTK nie ma m.in. USA, Chin, Izraela, Rosji czy Mjanmy.
Z tego powodu decyzja Abdourahamane'a Tchianiego nie spotkała się z potępieniem dyplomatycznym państw Czarnego Lądu. Już w 2016 roku z MTK wycofało się zresztą Burundi a w kolejnych latach zabiegi w tym kierunku podjęły RPA i Gambia, przerywając je ostatecznie ze względu na wewnętrzne procesy polityczne.
Kraj, w którym sztucznie upchnięto będącą ojczyzną Bantu żyzną rolniczą Dolinę Nigru i zajmowany przez stepowych koczowników-pasterzy Sahel, zmaga się z najazdami obleczonych w postać islamskiego radykalizmu ludów stepu na ziemie osiadłych rolników na południowym zachodzie. Działania zarówno bandytów z północy jak i wojskowych z południa cechują się niekiedy brutalnością, która mogłaby być pretekstem do uruchomienia działań MTK, te zaś – kanałem wywierania presji liberalnego Zachodu na afrykański kraj.
Taka instytucjonalna presja Zachodu nie jest już na Czarnym Lądzie akceptowana. Swoje znaczenie miał tu precedens jaki dała antyimperialistyczna retoryka AES, przede wszystkim jednak zadziałał efekt cięć w pomocy humanitarnej uruchomionych pod wpływem Donalda Trumpa. Nad przywódcami afrykańskimi nie wisi już groźba odcięcia pomocy gdyż ta została odcięta, nic zatem nie powstrzymuje ich przed odrzuceniem instytucji i zasad zachodniego porządku liberalnego, które okazują się nie do pogodzenia z „afrykańską perspektywą”.
Ronald Lasecki
Wesprzyj moją pracę analityczną


Komentarze
Prześlij komentarz