Posty

Wyświetlam posty z etykietą film

"Citizen Vigilante" - recenzja

Obraz
  " I can’t sit here and watch you exist in a state of sleep paralysis anymore. The truth is this: You’re all being used. You’re nothing but playthings. Every soldier who’s gone off to war thinking that their death was for an idea, or that their sacrifice was important for society, has been played. You walk down the street, and you get stabbed, or robbed, killed, and what does your country do? Nothing. And what do you do? Nothing? The universe demands balance. " (Michael Sanders) Najnowsze dzieło niemieckiego „antyreżysera” Uwe Bolla doczekało się już na polskiej prawicy lawinowej krytyki, za którą wyczuć da się jednak gorące pragnienie „odcięcia się od radykalizmu” w obawie przed napiętnowaniem jako „ekstremista” dla którego nie ma miejsca w reżymowym dyskursie politycznym czy na „poważnej” prawicy konserwatywnej. Zaroiło się zatem nagle na internetowej prawicy od znawców sztuki filmowej doszukujących się w filmie „dziur” fabularnych (nie da się ukryć, że takie występuj...

Tragedia Zjednoczonej Czerwonej Armii

Obraz
  „Zjednoczona Czerwona Armia” (jap. „Jitsuroku Reng ō sekigun Asama-Sens ō e no D ō tei) to filmowe opus magnum japońskiego reżysera K ō ji Wakamatsu (1936-2012). Nakręcony w 2007 roku film trwa nieco ponad trzy godziny i ze szczegółami opowiada historię tytułowej japońskiej grupy terrorystycznej. Doskonałą ścieżkę dźwiękową dzieła skomponował jankeski instrumentalista Jim O'Rourke. K ō ji Wakamatsu znany jest jako reżyser niekomercyjny i niezależny. W takiej też konwencji nakręcił „Zjednoczoną Czerwoną Armię”, koszt produkcji której wyniósł zaledwie 200 mln. ¥ (odpowiednik 1,25 mln. euro). Na potrzeby sfinansowania filmu reżyser założył hipotekę na własny dom, który następnie zniszczył kręcąc w nim końcową scenę Asama-Sans ō jiken. Dla oszczędności aktorzy mieli przychodzić na plan w gotowych kostiumach. Film składa się z trzech, trwających po około godzinę aktów, z których pierwszy, mający formę paradokumentu, opowiada historię japońskiego ruchu studenckiego i radykaln...

Polityczna Biografia Yukio Mishimy

Obraz
  Omawiane dzieło japońskiego reżysera K ō ji Wakamatsu (1936-2012) „11.25 Jiketsu no Hi: Mishima Yukio to Wakamonotachi” (w swobodnym tłumaczeniu: „11.25 Dzień w którym Yukio Mishima dokonał żywota”) jest niejako „bliźniaczym” wobec nakręconej w 2008 r. przez tego samego twórcę „Zjednoczonej Czerwonej Armii”, która jest zresztą filmem „pełniejszym” w stosunku do „11.25” i dlatego omówię go w odrębnym i bardziej rozbudowanym artykule. Film poświęcony Yukio Mishimie skupia się przede wszystkim na politycznych rozterkach które doprowadziły japońskiego pisarza do nieudanego puczu i rytualnego samobójstwa. Tym film Kōji Wakamatsu różni się od bardziej znanego dramatu Paula Schradera „Mishima: A Life in Four Chapters”(1985). Jankeski reżyser większy nacisk położył na refleksję artystyczną Yukio Mishimy, podczas gdy politycznie zaangażowany w lewicową kontestację Kōji Wakamatsu analizie poddał polityczne motywy autora „Słońca i stali”. Yukio Mishima w „11.25” gromadzi wokół sieb...

Rzeka życia

Obraz
  „Myśleć jak rzeka oznacza myśleć w nurcie czasu, wyobrażać sobie jaki potok wypłynie w przyszłość z teraźniejszości, być dobrymi przodkami dla tych którzy przyjdą po nas, dla tych którzy są w dół rzeki czasu. Zatroszcz się o rzekę a rzeka zatroszczy się o ciebie.” (Robert Macfarlane) Film „Rzeka” (2021) miał swoją polską premierę dopiero 21 lutego tego roku. Będzie też pokazywany na tegorocznej edycji największego w naszym kraju festiwalu filmów dokumentalnych Millenium Dosc Gravity 12-21 maja. Autorką dzieła jest australijska reżyser Jennifer Peedom, korzystająca ze współpracy kompozytora Jozepha Nizetiego. Wykonawcą ścieżki dźwiękowej, na którą składają się między innymi utwory Johanna Sebastiana Bacha, Antonio Vivaldiego, Gustava Mahlera a także współczesnych artystów Johna Greenwooda, Richarda Tognettiego, australijskiego rdzennego multiinstrumentalisty Williama Bartona i zespołu Radiohead, jest Australijska Orkiestra Kameralna. Narratorem oryginału jest ...

Słowiański mit w bajce o Holocauście

Obraz
"Wojna Anny” to niewątpliwie najgorszy film w dotychczasowym dorobku Aleksieja Fiedorczenki (ur. 1966). W odróżnieniu od poprzednich filmów reżysera, ten ewidentnie wydaje się być przeznaczony przede wszystkim dla zachodniej publiczności, stąd też szerokie rozpowszechnienie jego anglojęzycznego zwiastunu. Reżyser, któremu szeroką popularność, również poza granicami Rosji, przyniosły świetne „Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków”, postanowił najwyraźniej zapunktować dodatkowo na Zachodzie, dołączając do „Przedsiębiorstwa Holocaust”. Wielu przed nim, chcących mieć dobre notowania w Hollywood i w Cannes, poszło tą drogą - by wspomnieć choćby Stevena Spielberga („Lista Schindlera”, 1993), Romana Polańskiego („Pianista”, 2003), Agnieszkę Holland („W ciemności”, 2011), Pawła Pawlikowskiego („Ida”, 2013), czy mniej natrętnie ale za to z pożałowania godną regularnością powracającego do motywu zagłady Żydów w swoich kolejnych filmach, czerpiącego skądinąd z nieco podobnych co Fiedo...